Dla Joséphine
Skąd – gdzie – dokąd

JANEK TOPOLSKI: Realizując drogą nam od początku wizję pisma polifonicznego i wewnętrznie dialektycznego (jak kto woli, w zależności od preferencji muzycznych czy to filozoficznych), zaproponowaliśmy w tym oto stałym dziale dyskusję o filozoficznym znaczeniu metody kompozytorskiej i dzieł Helmuta Lachenmanna (taką właśnie formę miast monologu, a wszystko to z obawy przed zmonopolizowaniem tego kącika przez głębokie myśli Sławomira Wieczorka).
| Artykuł dostępny na witrynie Diapazon |
Michael Alcorn, kompozytor i obecny dyrektor Sonic Arts Research Centre, ma podobno świetny zmysł menedżerski. SARC narodziło się z jego pomysłu, na który wpadł w kawiarence zwanej Clemens (od imienia papieża Klemensa VII, który pono był religious about coffee). Alcorn napisał wniosek o dotacje na swój projekt i wkrótce otrzymał odpowiedź, że jego propozycja jest rozważana. I tak w ciągu roku idea SARC nabrała realnych kształtów. 21 kwietnia 2004 r. podczas festiwalu Sonorities Karlheinz Stockhausen oficjalnie zainaugurował działalność nowego studia w Belfaście.
Instytut Badań i Koordynacji Akustycznych/Muzycznych
Krzysztof Topolski. Perkusista i dźwiękowy eksperymentator. Znany jako współtwórca Pracowni Ludzie Gdańsk i założyciel (oraz – do niedawna – bębniarz) wywodzącego się z niej zespołu Ludzie. Grał w Kobietach. Udzielał się w Night Come, Red Rooster, Dzieciach Kapitana Klossa, RogulusXSzwelas Projekt. Bardzo ważną sferą działalności Krzysztofa jest jego solowy projekt – Arszyn, w ramach którego eksploruje szeroko pojętą muzykę elektroakustyczną i komputerową, a także realizuje multimedialne instalacje. Ostatnio, po chwilowej przerwie, znów współpracuje z Marcinen Dymiterem.
Artystoteles
Najpierw trzeba powiedzieć, czego dotyczy niniejsze badanie i do jakiej należy dziedziny
W sztuce nie ma prawdy, ale jest wnioskowanie.
JAN TOPOLSKI: Przed nami 3 antologie muzyki konkretnej, elektroakustycznej i szmerowo-szumowej, 11 płyt, 137 utworów. Czy w ogóle coś te kompilacje łączy? Wydaje się, iż wszystkie starają się przedstawić pewną panoramę lub też wizję historii muzyki elektronicznej – parę nazwisk, nurtów i zjawisk niewątpliwie przewija się przez wszystkie z nich, ale jednak od razu pojawiają się wątpliwości. Czytaj dalej..
Mimo rozmaitych subtelności związanych z definicją „muzyki konkretnej” wszyscy mniej więcej wiemy, co pojęcie to oznacza: rozumiemy przez nie muzykę, której materiałem są (obok brzmienia instrumentów czy głosu ludzkiego, spreparowanych na taśmie magnetofonowej czy innych nośnikach) dźwięki uchodzące za „niemuzyczne”, jak na przykład odgłosy życia codziennego. Ich nadmierny naturalizm zmienia prezentację tego typu muzyki w słuchowisko, odwracając uwagę od percepcji struktur dźwiękowych, dlatego skrzypienie drzwi czy szum wiatru muszą zostać umuzycznione. Już samo przyspieszenie lub zwolnienie taśmy prowadzi do ich pożądanego odrealnienia; rozmaite deformacje (choćby tak oczywiste, jak w pierwszych utworach Pierre’a Schaeffera) wiodą jeszcze dalej od anegdoty do muzyki. Czytaj dalej..