W lutym 1987 roku udaliśmy się wraz z Marie-Cécile Mazzoni i Markiem Texierdo Rzymu, by nagrać audycję dla Radio France/France Musique. Na zaproszenie Giacinto Scelsiego spędziliśmy u niego cały tydzień. Każdego popołudnia wchodziliśmy do niego na górę i włączaliśmy magnetofon. Giacinto przyzwyczaił się znosić obecność mikrofonu, „zakładając, że nie za bardzo go widać”.
W pokoju działało więcej urządzeń nagrywających. Poza rejestrowaniem głosu Scelsiego skopiowaliśmy niektóre z jego kompozycji, które nagrał własnym kosztem w latach 60. na swoim fortepianie wraz z paroma muzykami w rzymskim studiu.
Inaczej niż głosiły legendy, Scelsi nie miał oporów w mówieniu do mikrofonu. Lwia część jego myśli o muzyce zebranych przez Luciano Martiniego w Le parole gelate została przekazana właśnie tą drogą, z pomocą magnetofonu. Tylko jego wiersze były pisane ręcznie po francusku i wydane w Paryżu przez wydawnictwo GLM.
W przypadku takiej osobowości, nie wchodziło w grę zadawanie pewnych tematów rozmowy. Słuchaliśmy go i ograniczyliśmy się do okazyjnego proszenia, by sprecyzował, co ma na myśli. Poniższy tekst jest wierną transkrypcją naszych rozmów, nadanych w radiu w październiku 1987 roku w serii Matin des Musiciens.
Franck Mallet
Czytaj dalej..