Paweł Mościcki „Od strażnika sensu do narzędzia rozkoszy. Myśl francuska o głosie”

31 maja, 2011
Numer: 9 (9) / 2006, Teksty

          Z głosem jest trochę tak jak z czasem. Wszyscy ciągle powtarzają anegdotyczne już słowa św. Augustyna: „Gdy nikt mnie nie pyta, wiem czym jest czas, gdy pyta – nie wiem”. Czy nie tak samo jest z głosem? Słyszymy go wszyscy codziennie, słuchamy ulubionych głosów, odtwarzając je wciąż z nagrań. Czasem dla kontaktu z jakimś określonym głosem skłonni jesteśmy wiele poświęcić. Jednak gdy zadamy sobie pytanie, czym w istocie jest głos – nie mamy łatwego zadania, zwłaszcza gdy weźmiemy pod uwagę rewolucję, jaka w XX wieku dokonała się zarówno w technikach śpiewu, jak i komponowaniu utworów wokalnych. Dziś spektrum możliwości ekspresyjnych głosu jest tak szerokie, że z jednej strony trudno o status pojęcia głosu nie pytać, a z drugiej nie sposób naiwnie twierdzić, że jakaś jednoznaczna odpowiedź na to pytanie jeszcze istnieje.

Czytaj dalej..

Maciej Smoczyński „Piękno przez brutalność: Der Blutharsch”

31 maja, 2011
Numer: 9 (9) / 2006, Teksty

 

Na pierwszym planie łeb spiżowego konia, który lada chwila nas stratuje. Wędzidło w pysku zwierzęcia rozgałęzia się w poroże jelenia (chyba fotomontaż). Dosiadający rumaka jeździec o chmurnym obliczu ma na sobie zbroję, a korona na jego głowie sugeruje władzę królewską – może to Cesarz Rzymski Narodu Niemieckiego, Henryk IV. Fotografia wykonana jest w sepii, lecz biel zastępuje szarość o połysku stali. Tak wygląda okładka płyty The Track of the Hunted, sygnowanej przez Der Blutharsch – samotny projekt wiedeńczyka Albina Juliusa, który w późniejszej fazie działalności rozwinął się w zespół (artysta był wcześniej znany jako połowa duetu The Moon Lay Hidden Beneath a Cloud; polecam także uwadze jego istotny wkład w albumy Operation: Hummingbird oraz Take Care and Control grupy Death in June).

Czytaj dalej..

Georg Friedrich Haas „Mikrotonowości”

31 maja, 2011
Numer: 9 (9) / 2006, Teksty

 

Nie ma tradycji muzyki mikrotonowej. Przez cały niemal XX wiek wszyscy tworzący mikrointerwałowo zaczynali za każdym razem od nowa. Również dzisiaj stosowanie mikrotonów wydaje się czymś niecodziennym, a używanie dźwięków spoza systemu temperowanego wymaga uzasadnienia.

Czytaj dalej..

Janusz Zieliński „Rzeźnia numer pięć. V Festiwal Musica Genera (Szczecin, 26-28 maja 2006)”

18 lutego, 2011
Numer: 9 (9) / 2006, Teksty
Oto pełna i autoryzowana przez Twórcę wersja tekstu, który w wydaniu papierowym magazynu znalazł się z winy redakcji w postaci nieautoryzowanej:

http://emd.pl/wiki/Rze%C5%BA%C2%9Fnia_numer_pi%C4%99%C4%87

Za tę niefortunną sytuację przepraszamy Autora i Czytelników.

Dariusz Brzostek „Henri, wyrodny wnuk Fryderyka? O koncepcji języka poetyckiego”

18 lutego, 2011
Numer: 9 (9) / 2006, Teksty

… pozostaje muzyka mowy,

która zwraca się bezpośrednio ku podświadomości.

Antonin Artaud, Listy o języku

Czytaj dalej..

Danielle Cohen-Levinas „Od głosu krzyku do głosu ciszy”

18 lutego, 2011
Numer: 9 (9) / 2006, Teksty

Krzyk jest manifestacją najbardziej przenikliwą, jest wyzwoleniem dźwięku wokalnego. Wyraża najczęściej ból i wszystko to, czego nie można wyrazić słowami.

Czytaj dalej..

Jacek Skolimowski 33 1/3 free. Dieb13

18 lutego, 2011
Numer: 9 (9) / 2006, Teksty

Artykuł dostępny jest na portalu „Diapazon”

Aneta Śladowska, Jakub Mikołajczyk Na tropie dźwiękowych drobin. Martin Brandlmayr

18 lutego, 2011
Numer: 9 (9) / 2006, Teksty

Artykuł dostępny jest na portalu „Diapazon”

Jan Topolski „Misja Knapika”

18 lutego, 2011
Numer: 9 (9) / 2006, Teksty

Trzy lata temu na „Warszawskiej Jesieni” sędziwe Trio Waltera Verdehra prawykonało ostatni utwór Eugeniusza Knapika – Trio na skrzypce, klarnet i fortepian (2003), zaś pięć lat temu na tymże festiwalu odbyła się premiera cyklu pieśni na sopran, baryton i wielką orkiestrę – Up Into The Silence do tekstów e.e. cummingsa oraz Jana Fabre’a (1995-2001). Były to jedne z tych koncertów, na których nie wiadomo, co robić: śmiać się, płakać, buczeć, tupać, wyjść czy zejść. Każdy, kto zacząłby poznawanie Knapika od tej strony, przeczytawszy dodatkowo jego komentarze do wspomnianych utworów, pomyślałby niechybnie, że ma do czynienia z wyjątkowo nadętym, owładniętym poczuciem misji uszlachetnienia muzyki kompozytorem, który pisze długie, tradycyjne, patetyczne i niestrawne utwory.

Czytaj dalej..

Anna Siemińska, Jan Topolski „Stanisław Krupowicz – wywiad”

18 lutego, 2011
Numer: 9 (9) / 2006, Teksty

Pisanie biogramów to sprawa co najmniej kłopotliwa, uważa Stanisław Krupowicz. Więc albo wspomina muczenie krów za oknem, albo mówi „Urodził się, studiował, dostał stypendia, jest wykonywany, mieszka w…”, albo snuje refleksje metodologiczne na temat samego gatunku. Więc zacznijmy tak: piękny drewniany dom. Z widokiem na staw gdzieś poniżej. Wioska, ale jeszcze Czechowice-Dziedzice. W domu wspaniała żona, Magdalena. I nowonarodzone dziecko, uśmiechnięty Filip. Wilczyca Dama i dwa koty,Markiz (albo Wampir) i  stara kotka Kukusia. Kominek. Drewno. Piwniczka z winami i nielichy barek. No i syntezator, komputer, głośniki. W końcu to przecież kompozytor. Czytaj dalej..